Menu sylwestrowe

Zobacz wszystkie artykuły
Przyda się O ogłoszeniach
01dni

Zwyczaje sylwestrowo - noworoczne

Powszechnie znane i celebrowane współcześnie to oczywiście popijanie szampana o północy, powinszowania noworoczne, puszczanie fajerwerków i bardziej lub mniej huczne zabawy do białego rana.

Dawnymi czasy ludzie mieli inne wierzenia i obrządki sylwestrowe. Była to noc tajemnic, śmiechów, ścierania się dwóch porządków: starego z nowym i zabiegania o dobry nadchodzący rok.

Zaczynano od troski o pomyślność w kolejnym roku. Gospodynie dbały, by na koniec roku spiżarnie były tak pełne, na ile tylko pozwalał status społeczny danej rodziny. Jeśli było bardzo biednie, dbano, by przynajmniej ziarno, mąka i chleb leżały w spiżarce (bo kartofle przed odkryciem Ameryki nie były znane żadnemu Europejczykowi, a przez kilkaset lat po roku 1600 stanowiły towar absolutnie luksusowy).

Gospodarze zaś pilnowali dobra w obejściu – obchodzili sady, prosili drzewka owocowe o dobre zbiory i obwiązywali je słomianymi chochołami. Za słomę wtykali talizmany błogosławieństwa – krzyżyki z ciasta. W kieszenie wkładano pieniądze i pobrzękiwano nimi, by przywołać bogactwo. Podobną moc miała ponoć kąpiel w wodzie z monetami.

Magiczną północ świętowano wedle przynależności do stanu społecznego i fantazji. Szlachcice – jak nich przystało - witali Nowy Rok domowej roboty, drakońsko mocnym tokajem, przytupując przy tym i głośno trzaskając z bicza, bądź strzelając z rusznic, by na dobre już wygonić Stary Rok.

Ubożsi stanem zazwyczaj ograniczali się do noworocznych życzeń. Winszowano sobie dobra i pomyślności (czy uczciwiej niż dziś? Nie wiadomo. Za to pewnie bardziej spontanicznie.).

Krótko po północy po wsiach zaczynały wędrować gromady noworocznych kolędników – przebierańców, wzorowanych trochę na tych wigilijnych, trochę na fantastycznych wyobrażeniach dziwideł z krainy zjaw, dziwożonów i wił. Życzeniami dobrostanu i powodzenia życiowego zachęcali gospodarzy do datków zbieranych do wielkiego wora. Każdy rejon dawnej Polski miał swoich regionalnych kolędników. Szczególnie znani byli Gwiżdże – kaszubscy przebierańcy, których do dziś można spotkać w noworoczną noc.

Oprócz przebierańców co rusz spotykało się psotników, którzy tylko patrzyli, komu spłatać figla. W absolutnie złym tonie było obrażanie się na żartownisiów. Należało bawić się z nimi i śmiać z samego siebie. I to był chyba doskonały sposób, by w nowy rok wejść ze zdrowym dystansem do siebie i swoich przywar.

  • Zazwyczaj sylwestrowa noc mija niepostrzeżenie, ale jeśli coś nam dokucza i uprzykrza zabawę, to myślimy tylko o tym, by jak najszybciej wrócić do domu. Musimy zapobiec takiej sytuacji, przecież cały rok czekamy na tę jedyną w swoim rodzaju imprezę, kupujemy piękne sylwestrowe kreacje, idziemy do fryzjera, robimy perfekcyjny makijaż, szkoda żeby nasze starania poszły na marne! Dlatego zgodnie z powiedzeniem: „przezorny zawsze ubezpieczony”, powinniśmy pomyśleć wcześniej o tym, co zabrać ze sobą, tak na wszelki wypadek...

    Kategoria: